Strona główna
  O nas
  Ratownictwo lotnicze
  nowości
  Aktualności
  struktura
  Problemy ratownictwa lotniczego
  sprzęt
  SAR
  LPR
  historia
  Inne
  Emergency phone
  Braliśmy udział
  Galeria
  Sponsorzy
  Linki
  Kontakt
Co myślisz
o ratownictwie lotniczym ?
:: nie potrzebne
:: potrzebne
:: bardzo potrzebne
:: zbyteczne
:: nie mam zdania

Pokaż artykuły w tej kategorii

Nawet krótka wycieczka w Beskidy może cię kosztować tysiące euro. 06.07.2014

Nawet krótka wycieczka w Beskidy może cię kosztować tysiące euro.

Kilka dni temu słowaccy ratownicy przyszli z pomocą nastolatkowi ze Śląska. Tyle, że teraz za tą pomoc chłopak będzie musiał słono zapłacić.

Nawet 60 tysięcy złotych może kosztować 19-latka z Katowic wycieczka na Rysy. Chłopak w ubiegłą niedzielę wszedł na najwyższy szczyt Polski, lecz podczas zejścia zgubił drogę i osunął się kilkanaście metrów po zboczu, doznając przy tym obrażeń. Miał przy tym podwójnego pecha. Spadł bowiem na słowacką stronę. Ratownicy z Horskiej Zachrannej Służby wyciągnęli go ze skalnej półki, lecz ich usługi kosztują. A że katowiczan nie miał wykupionego specjalnego ubezpieczenia, więc - jak donosi RMF FM - za akcję będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni. "Kasują" wszyscy. Prócz Polaków oraz Szwedów - To jest standard.
Poza Polską i Szwecją wszystkie górskie służby ratownicze w Europie za swoje usługi pobierają opłaty - mówi Jerzy Siodłak, naczelnik beskidzkiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. I dlatego przestrzega nie tylko turystów wybierających się w Alpy, czy Pireneje, ale też szykujących się do wędrówki przez Beskidy. Bo choć otwarte granice kuszą, by ruszyć czeskim, czy słowackim szlakiem, to warto wcześniej wykupić ubezpieczenie od kosztów akcji ratowniczej. To wydatek rzędu kilka złotych na dzień, a jego brak może mocno uderzyć po kieszeni. - Ceny za najbardziej podstawowe usługi ratownicze zaczynają się od 300 euro, a np. dwudniowa akcja z użyciem śmigłowca kosztuje kilkadziesiąt tysięcy euro - podkreśla Jerzy Siodłak. Ubezpiecz się i czytaj umowę Jak twierdzi Marcin Tarczyński, rzecznik Polskiej Izby Ubezpieczeń pokrycie kosztów ewentualnej akcji ratunkowej przeważnie mieści się w standardowym ubezpieczeniu turystycznym. Zawsze jednak - jak podkreśla - należy dokładnie sprawdzić treść umowy. - Zwłaszcza, że każdy ubezpieczyciel odpowiada wyłącznie do kwoty wskazanej w tym dokumencie - przypomina Tarczyński. To zastrzeżenie dotyczy zresztą każdego rodzaju ubezpieczenia. Z tego samego powodu warto też zatem sprawdzić na jaką kwotę opiewają ubezpieczenia od kosztów leczenia oferowane nam w cenie zorganizowanej przez biuro podróży wycieczki (zazwyczaj w ubezpieczeniu KL mieści się też koszt ratownictwa, przewóz do kraju, a także transport zwłok). W Unii pomoże nam Karta. Sama jednak nie wystarczy Najtańszy wariant wynosi przeważnie ok. 10 tys. euro i - jak oceniają eksperci - w przypadku niegroźnych zdarzeń ta kwota powinna wystarczyć. Zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, gdzie mamy jeszcze dodatkowy "parasol" w postaci Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (trzeba jednak pamiętać, że sama Karta nie zapewnia pokrycia kosztów ratownictwa, ani też transportu do kraju). Sytuacja zmienia się w przypadku wyjazdów poza granice Europy (zwłaszcza do USA i Azji) - w tym przypadku ubezpieczenie KL na poziomie 10 tys. euro może się okazać zbyt małe i wówczas za skorzystanie z opieki medycznej trzeba będzie dopłacić z własnej kieszeni.

Michał Wroński

Czytaj więcej:
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3495811,nawet-krotka-wycieczka-w-beskidy-moze-cie-kosztowac-tysiace-euro,id,t.html


Na Opálovej veži vypadol poľský horolezec

Dňa 4.7.2014 v poobedňajších hodinách požiadala dvojica poľských horolezcov o pomoc. Liezli cestu „Francouzský polibek" na Opálovú vežu. V najťažšej, tretej dĺžke vypadol prvolezec a pri páde si nešťastne poranil dolnú končatinu v oblasti členka. O súčinnosť bola požiadaná posádka VZZS, ktorá zobrala na palubu vrtuľníka jedného záchranára HZS a spoločne smerovali do Velickej doliny. Postupne boli pomocou navijaka vysadení v stene lekár a záchranár HZS. Po prvotnom ošetrení bol pacient zo steny za pomoci navijaka vyprostený a pri medzipristátí naložený na palubu vrtuľníka. Následne bol poľský horolezec transportovaný do popradskej nemocnice, kde sa podrobí ďalším vyšetreniam.

http://www.hzs.sk/typy-aktualit/na-opalovej-vezi-vypadol-polsky-horolezec/

W skrócie po polsku:
w godzinach popołudniowych dwójka polskich wspinaczy poprosiła o pomoc. Wspinali się drogą "Francuski pocałunek" na Opalovą Wieżę. Jeden z wspinaczy odpadł. Z pomocą śmigłowca i wciągarki na miejsce w ścianie opuścił się lekarz i ratownik HZS. Po pierwszym medycznym zabezpieczeniu, ponownie z pomocą windy i międzylądowaniu w Velickiej Dolinie ranny znalazł się na pokładzie śmigłowca i został przetransportowany do szpitala w Popradzie.

Od admina - nie mam jeszcze wiedzy czy ten taternik był ubezpieczony.


Nawet krótka wycieczka w Beskidy może cię kosztować tysiące euro. 06.07.2014

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

Nawet krótka wycieczka w Beskidy może cię kosztować tysiące euro. 06.07.2014

Jak widać na zdjęciach Horska Zachranna Sluzba na Słowacji używa kilka typów śmigłowców zależnie od rodzaju akcji i miejsca akcji. I to wszystko musi się kalkulować, opłacać dla ratowanego i budżetu organizacji.
Ten system działa od lat wszędzie poza Polską.
W naszym kraju panuje od wielu lat monopol na ratownictwo lotnicze opanowany przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Ta organizacja wyposażona przez budżet państwa w 25 śmigłowców Eurocopter EC 135 odpowiednio wpływając na autorów Ustawy o "Ratownictwie medycznym", zamknęła drogę do finansowania innych podmiotów zdolnych do wykonywania ratownictwa z powietrza. Szczególnie zagrożony jest teren południowej Polski, górzysty, z niedostępnymi miejscami dla pojazdów. Mam na myśli południową górzystą granicę Polski od Zgorzelca po Ustrzyki. Brak wyspecjalizowanego lotnictwa ratowniczego w tym terenie w dwudziestym pierwszym wieku zakrawa na kpinę.

Jak pokazuje doświadczenie, śmigłowce LPR często odmawiają lotów w teren przygodny, tłumaczą to wysoką ceną śmigłowców ... W górach zjawiają się sporadycznie, a akcje te przypominają ćwiczenia a nie rzeczywiste ratowania życia. Przeciążone sprzętem śmigłowce w warunkach letnich, wysokich temperatur nie mogą wykonać bezpiecznie zawisu, celem opuszczenia ratownika, jednego. również ilość paliwa musi być wagowo ograniczona, co czasem nie pozwala na bezpieczny powrót do odległej bazy. Znane są takie przypadki.

Przyglądając się ratownictwu za południową granicą, sposobem finansowania, ubezpieczeniami obowiązującymi w "normalnych" krajach, dochodzę do wniosku że może czas wzorem innych społeczności, np. górników, służby zdrowia, nauczycieli, polskie służby ratownicze powinny zastrajkować, by pokazać rządzącym w jakim miejscu w świecie znajduje się polskie ratownictwo lotnicze.
Istnieją potencjalne organizacje, które z powodzeniem mogą podjąć się w górach ( i nie tylko ) ratowania życia ludzkiego z powietrza, jednak potrzebują jak na razie budżetowego finansowania. Ratownictwo lotnicze - śmigłowcowe w górach wymaga specjalistycznego sprzętu, "odchudzonego" śmigłowca z nadmiarem mocy wyposażonego w wciągarkę, zestaw podstawowych urządzeń medycznych, doskonale wyszkolonego pilota z równie doskonałą znajomością topografii terenu. Również baza powinna być maksymalnie blisko gór, które ma za zadanie obsługiwać.

Kilkanaście lat działania w ratownictwie mój optymizm rządzący Polską zamieniły w głęboki pesymizm.

Wojciech Gorgolewski

Ps. Z doświadczenia wiem, że śmigłowce ze Słowacji, Czech czy Niemiec przylatują do Polski na zawołanie, tylko trzeba za usługę zapłacić. To jest zdecydowanie lepsze rozwiązanie od rozwiązania stosowanego przez LPR w Polsce, gdzie decyzja czy lot ratowniczy zostanie wykonany zależy od Dyspozytora, zaś transport lotniczy zostanie wykonany to zależy od lekarza, jego decyzji - często negatywnej. Ciężko chorego bussinesmena chcącego zapłacić za lot gotówką zostawia się na łasce losu, zaś pijanego górala z obciętym własnoręcznie penisem śmigłowcem transportuje się przez całą Polskę, by później tegoż penisa wyrzucić do śmieci. Znam jeszcze inny przypadek z pilnym przeszczepem wątroby celem ratowania życia, gdy LPR odmówił pomocy... Ale o tym kiedyś napiszę osobno.


Zásah v stene Ostrvy 29.7.2012.


27/06/2013 - Akcja ratunkowa HZS śmigłowiec Chata pod Rysami











STRONA GŁÓWNA  ::  ŚMIGŁOWIEC DLA BESKIDÓW   ::   STATUT  ::  UZASADNIENIE MEDYCZNE  ::   SPONSORZY  ::  KONTAKT

Copyright © 2005 Stowarzyszenie lotnictwa ratowniczego w Beskidach